24
Lu
10

Bad Company 2 – BETA

Mówiłem sobie „nie wezmę udziału”, „nie będę stękał o klucz”, „na świecie jest tyle przyjemniejszych rzeczy do roboty”. I co? I nic. Pewnego dnia w x-fire’owym okienku pojawił się szpetny nick znajomego, który złożył mi życzliwą propozycję odstąpienia jednego z kluczy, które to sobie otrzymał. Cóż miałem zrobić? Silna wola nigdy nie była moją dobrą stroną. Wziąłem, pobrałem, zainstalowałem i uruchomiłem. Grało się… Fajnie. Po dziesiątkach graczy zmuszonych do respawnu ku chwale mateczki Rosji lub czarnego brata Baracka… Po pokaźnej liczbie sytuacji kiedy to czołgo-podobna maszyna stawała w płomieniach pod wpływem uderzenia mojego RPG… Naprawdę chciałbym powiedzieć, czy też napisać coś więcej niż tylko „fajnie” ale jakoś nie może się mi to przecisnąć przez gardło i palce.

Nowa odsłona Battlefielda na pewno będzie grą wybitną w swym gatunku, na pewno masa pudełek zejdzie ze sklepowych półek za sprawą owego multiplayera.  Tryb Rush to wielka bitwa ze świszczącymi kulami, krzykami współtowarzyszy docierającymi zewsząd, wybuchami i czołgami wjeżdżającymi przez ścianę do azylu zaspanego campera. Epicko rzekłoby się. Mimo to jakoś nie trafia do mnie ten cały rozmach. Mapa zaserwowana w Becie jest naprawdę spora. Jak dla mnie zbyt spora przy takiej małej liczbie graczy, bo jedynie 32. Niby wszystko powinno być dobrze jednak ja należę do tych ludzi, którzy lubują się w małych mapkach, gdzie nie trzeba biec przez 20 sekund aby w ogóle zobaczyć wroga i to ze sporej odległości tak jak jest tutaj. Do tego system obrażeń… Jestem dzieciuchem wychowanym przez CoD’a 4 w trybie hardcore, dlatego też wpakowanie 15 sztuk amunicji we wroga (nie strzelając oczywiście w głowę) aby w końcu raczył paść twarzą w podłoże jest lekko ujmując – frustrujące. Kolejna sprawa to pociski znikające z magazynka jak dziewice z polskich gimnazjów. Nigdy z jakiejkolwiek broni poza wiatrówką wujka Sama nie strzelałem tak wiec się nie znam ale 3 sekundy, w czasie których magazynek robi się pusty to chyba jakiś żart. W każdym razie taki, z którego mi się wcale nie chce śmiać. Zabicie trzech, dodam zaskoczonych wrogów graniczy tutaj z cudem, a dla takiego casuala jak ja jest to po prostu niewykonalne.

To by było tyle z psioczenia. Co by jednak nikt nie mówił, że zły jestem to pochwalić kilka aspektów byłoby warto. Grafika – w moim guście jest śliczna. Crysis to to nie jest ale jednak naprawdę oprawa graficzna nadąża. Zniszczenia drzew, pojazdów i budynków (w szczególności właśnie budynków) stoją na wysokim poziomie. Aż miło rypnąć z czołgowego działa w jakiś magazyn albo strzelić w pień drzewa. Utwór w menu Bety jest również bardzo solidną robotą muzyka. Ciekawe jak muzyka będzie się prezentowała w pełnej wersji produktu. Podsumowując… Nowy BF to gra bardzo dobra jednak nie trafia do mojego skamieniałego serduszka tak jak pieniądze za nią zapewne nie trafią do kasy fiskalnej, bo raczej nie zamierzam kupić pełnej wersji. Póki co jednak, polecam załatwić sobie klucz do Bety, może wam się bardziej spodoba. Pełna wersja juz 5 marca na polskich półkach.

Reklamy

1 Response to “Bad Company 2 – BETA”


  1. 1 Ten o szpetnym nicku -.-'
    9 kwietnia 2010 o 22:16

    Szpetny to ty sam jesteś 😛 Czegóż ty się czepiasz mego pięknego nicku?


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: