Archive Page 2

10
Kwi
10

Gracz = Wulgarny ignorant?

Grając dziś rano w World of Warcraft dodarła do mnie wieść o tragedii w Smoleńsku. Początkowo myślałem, że to jakieś żarty ale włączenie TVN24 rozwiało moje wątpliwości. Nie będę tu pisał o znaczeniu katastrofy samolotowej i jej wpływie na Polską i nie tylko Polską politykę. Napisze krótko o reakcjach jakie rzuciły mi się w oczy grając rano. Wypadek był najgorętszym tematem na wszystkich kanałach. Jedni się wymądrzali, inni umoralniali, inni zaś… cóż… śmieli się, przeklinali i stwierdzali chwacko, że dobrze się stało. Zwolennikiem polityki, samego Lecha Kaczyńskiego jak i jego byłych partyjnych kolegów nie byłem ale stać mnie na współczucie dla rodzin jak i szacunek dla tragicznie zmarłych. Dlatego też pytam kim są ci, lepiej nie powiedzieć – idioci, śmiejący się z tragedii? Świadczy to o ich zacofaniu, całkowitemu zdziecinnieniu i o tym, że swój zestaw z Neostradą otrzymali o kilka lat za wcześnie. Smutne ale prawdziwe.

Reklamy
09
Kwi
10

Crysis 2 – Zwiastun

W końcu me żarliwe modlitwy zostały wysłuchane, gdyż do internetu trafił pełen zwiastun Crysisa 2. Jak widać na zamieszczonym niżej filmie, tym razem chaosowi, destrukcji i ogólnej anihilacji ulegnie nie tropikalna wyspa rojąca się od żółtków i kosmitów, a <fanfary> amerykańska metropolia, którą jest Nowy York. Ze zwiastuna aż bije po oczach post apokaliptyczny klimat zrujnowanego i opustoszałego miasta. Jeśli wspomniany klimat nadchodzącej gry, będzie można porównać do tego z I Am Legend czy też  Cloverfield to oczywiście piszę się na to. Może oprócz (jak można się spodziewać) bajecznej grafiki i fizyki gra Cryteku będzie mogła się (w końcu) poszczycić niezłą fabułą umieszczoną w realiach, które co tu ukrywać lubię niesamowicie. Życzę twórcom powodzenia. Oby nie spieprzyli takiego potencjału.

24
Lu
10

Bad Company 2 – BETA

Mówiłem sobie „nie wezmę udziału”, „nie będę stękał o klucz”, „na świecie jest tyle przyjemniejszych rzeczy do roboty”. I co? I nic. Pewnego dnia w x-fire’owym okienku pojawił się szpetny nick znajomego, który złożył mi życzliwą propozycję odstąpienia jednego z kluczy, które to sobie otrzymał. Cóż miałem zrobić? Silna wola nigdy nie była moją dobrą stroną. Wziąłem, pobrałem, zainstalowałem i uruchomiłem. Grało się… Fajnie. Po dziesiątkach graczy zmuszonych do respawnu ku chwale mateczki Rosji lub czarnego brata Baracka… Po pokaźnej liczbie sytuacji kiedy to czołgo-podobna maszyna stawała w płomieniach pod wpływem uderzenia mojego RPG… Naprawdę chciałbym powiedzieć, czy też napisać coś więcej niż tylko „fajnie” ale jakoś nie może się mi to przecisnąć przez gardło i palce.

Nowa odsłona Battlefielda na pewno będzie grą wybitną w swym gatunku, na pewno masa pudełek zejdzie ze sklepowych półek za sprawą owego multiplayera.  Tryb Rush to wielka bitwa ze świszczącymi kulami, krzykami współtowarzyszy docierającymi zewsząd, wybuchami i czołgami wjeżdżającymi przez ścianę do azylu zaspanego campera. Epicko rzekłoby się. Mimo to jakoś nie trafia do mnie ten cały rozmach. Mapa zaserwowana w Becie jest naprawdę spora. Jak dla mnie zbyt spora przy takiej małej liczbie graczy, bo jedynie 32. Niby wszystko powinno być dobrze jednak ja należę do tych ludzi, którzy lubują się w małych mapkach, gdzie nie trzeba biec przez 20 sekund aby w ogóle zobaczyć wroga i to ze sporej odległości tak jak jest tutaj. Do tego system obrażeń… Jestem dzieciuchem wychowanym przez CoD’a 4 w trybie hardcore, dlatego też wpakowanie 15 sztuk amunicji we wroga (nie strzelając oczywiście w głowę) aby w końcu raczył paść twarzą w podłoże jest lekko ujmując – frustrujące. Kolejna sprawa to pociski znikające z magazynka jak dziewice z polskich gimnazjów. Nigdy z jakiejkolwiek broni poza wiatrówką wujka Sama nie strzelałem tak wiec się nie znam ale 3 sekundy, w czasie których magazynek robi się pusty to chyba jakiś żart. W każdym razie taki, z którego mi się wcale nie chce śmiać. Zabicie trzech, dodam zaskoczonych wrogów graniczy tutaj z cudem, a dla takiego casuala jak ja jest to po prostu niewykonalne.

To by było tyle z psioczenia. Co by jednak nikt nie mówił, że zły jestem to pochwalić kilka aspektów byłoby warto. Grafika – w moim guście jest śliczna. Crysis to to nie jest ale jednak naprawdę oprawa graficzna nadąża. Zniszczenia drzew, pojazdów i budynków (w szczególności właśnie budynków) stoją na wysokim poziomie. Aż miło rypnąć z czołgowego działa w jakiś magazyn albo strzelić w pień drzewa. Utwór w menu Bety jest również bardzo solidną robotą muzyka. Ciekawe jak muzyka będzie się prezentowała w pełnej wersji produktu. Podsumowując… Nowy BF to gra bardzo dobra jednak nie trafia do mojego skamieniałego serduszka tak jak pieniądze za nią zapewne nie trafią do kasy fiskalnej, bo raczej nie zamierzam kupić pełnej wersji. Póki co jednak, polecam załatwić sobie klucz do Bety, może wam się bardziej spodoba. Pełna wersja juz 5 marca na polskich półkach.

13
Lu
10

Return to Ostagar

W końcu udało mi się przezwyciężyć niechęć do wszystkiego i zagrać w nowy dodatek do Dragon Age’a. Czy warto było? Na pewno, bo te 1,5 godziny jakie trzeba poświęcić na ukończenie DLC nie było zbyt dużym nadwyrężeniem codziennego grafiku. Po wszystkim nie czułem nic nadzwyczajnego. Nie było żadnego kopa w dupsko, takiego jaki miejscami dawała podstawka gry, nie było „ochów i achów” ani niekontrolowanych wybuchów euforii i padaczki na podłodze. A szkoda, bo powrót na pobojowisko z początków podstawowej wersji, szukanie ciał znajomych i w końcu ograbienie zimnego truchła króla z wypasionej zbroi miało być niezmiernie interesujące. Miało… Ale cóż, nie było. W Ostagarze (a raczej tym co z niego zostało) nastała zima. Wszystko jest pokryte śniegiem. To niedobrze, bo liczyłem na dosyć dobitny obraz krwi i pokaźnej ilości flaków na podłożu, drzewach i wszystkim innym. Tak więc tutaj rozczarowanie. Dziesiątki potworków zwanych już od dawien dawna Mrocznymi (^_^) Pomiotami wygrzewają się przy ognisku i smakują mięska pobitych w bitwie wojowników w iście rodzinnej atmosferze. W przerwie od ich codziennych zajęć zaś są wyrzynani przez drużynę głównego bohatera, która z uporem niemowlaka szukającego cycka – przeszukuje ciała martwych, wrogich generałów w nadziei iż znajdzie części setu króla. Kilka słówek o samej zbroi, która wszakże była jednym z największych motorów napędowych aby powrócić do Ostagaru. Pancerz jest… Taki sobie. Wygląd co prawda ma niesamowity ale statystyki już niezbyt. W grze spotyka się dużo lepsze zbroje. Tak więc tu kolejne rozczarowanie. Skoro już mówię o zabawkach dostępnych w dodatku to warto również wspomnieć i to tym… W skrzyni znajdującej się w miejscu gdzie kiedyś stał namiot króla znajdujemy dosyć fajny miecz. Nie trudno się domyśleć, że od razu wylądował u  Alistaira w rączce.  Przy samym końcu znajdujemy również truchło Ogra, który jakimś cudem, niemalże sam został na pobojowisku, zupełnie nie pokryty śniegiem… Jest to ten sam szczęśliwiec, którego Duncan zabił w przerywniku pokazującym bitwę z podstawki. Po małych perypetiach z niezwykle śmiesznym (jak to Genlock) nekromantą dostajemy sztylet i miecz pozostawione przez Duncana w ciele Ogra. Samego trupa wielkiego Szarego Strażnika nie uraczymy. Czyżby BioWare wiązał  z nim jakieś plany? W podstawce jego śmierci nie widzieliśmy… No nic.

A oto i ciało Cailana:

Piękne nieprawdaż? Za ten obrazek niezwykły plus, bo chyba jako jedyny w całym DLC oddaje tą całą „niegrzeczność” jaką miał się Dragon Age charakteryzować, a niestety się nie charakteryzował. Co jak co ale Pomioty wiedzą jakie ozdoby choinkowe dobrać aby było miło i przytulnie.

Jakby podsumować?  Dodatek jest średni. Krótki jak na DLC przystało, nie wprowadza zbyt wiele do świata gry i jest po prostu… nudny. Po tak krótkim czasie potrzebnym na jego ukończenie tej nudy się raczej nie uraczy ale gdy tylko wyobrażę sobie, że musiałbym biegać w kółko za Pomiotami przez jakieś 4 godziny i wciskać te same skille to mnie szlag trafia na miejscu.  Nie ma tam nic co mogłoby rozgrywkę urozmaicić. Teraz myślę, że jedynym interesującym momentem jest to gdy znajdujemy truchło Cailana. Żadnych interesujących dialogów oprócz tego krótkiego nad ciałem króla. Żadnych interesujących cutscenek oprócz właśnie odnalezienia ciała. W końcu, żadnych ciekawych przeciwników i batalii, bo wszystko upływa szybko przy najmniejszym wysiłku jeśli tylko wiemy jaką taktykę obrać. Co jeszcze powiem? DLC mogłoby być dla graczy, którzy mają już stany gry z ukończonej podstawki, co nie zmuszało by ich do wczytywania wcześniejszego save’a lub zaczynanie gry do nowa. Tyle.

5/10

31
Gru
09

Sylwester

Nigdy! Absolutnie nigdy, nie rozumiałem idei tych wszystkich imprez typu: urodziny, imieniny, sylwester etc. Urodziny? Gratulacje jesteś o rok starszy i szybciej zdechniesz. Imieniny? Masz na imię Krystyna, fajnie. Podobnie jak dziesiątki pań śpiewających w kościele. Sylwester? Kolejna cyferka w kalendarzu, setki oderwanych palców i kończyn w czasie zabaw pijanych piromanów. Na półkach w Biedronce tylko tanie imitacje szampana no i po wszystkim taki zapierdziel w sklepach z okazji końca roku fiskalnego, że nawet gumy do żucia kupić nie można. Skupmy się jednak na tym ostatnim – sylwestrze. Osobiście otrzymałem trzy zaproszenia… To od Polsatu, TVP1 i TVP2. Było jeszcze jedno ale sprawy potoczyły się niezbyt fajnie i już go nie ma. Tak więc dawno i nie prawda. Może i bym gdzieś wyszedł ale niestety, jak zawsze – wybitnie mi się nie chce. Wszyscy ci, którzy wybieracie się z partnerkami lub sami na jakąś imprezę, powiedzcie co w tym fajnego? Ubierzecie się ładnie, nałożycie na włosy tony taniego żelu czy tez pianki, wypsikacie się równie renomowanym dezodorantem, a potem jak znam eskapady moich znajomych i tak ktoś obrzyga was niepowtarzalną mieszaniną szampana, ukraińskiego piwa, wódki i czego tam jeszcze można sobie do jadłospisu dopisać. Nie lepiej siąść sobie w domu, odbyć parę kursów pomiędzy komputerem gdzie otrzyma się noworoczne życzenia od informatycznych nolife’ów, a lodówką gdzie dumnie stoi Piccolo? No… Można też chwilkę popatrzeć na Kasię Cichopek i Krzysia Ibisza, którzy to starają się być coraz zabawniejsi ale niestety im to nie wychodzi. Po wszystkim zaś… Prosto do łóżeczka lub do sąsiada popieprzyć durnoty o wszystkim i o niczym. Zastanów się!

22
Gru
09

Atrakcyjna oferta Funcomu

Chyba nawet małe dziecko choć troszkę interesujące się zagadnieniem MMO wie, że Age of Conan: Hyborian Adventures ma malutkie problemy z przyciągnięciem graczy do swojego rzekomo bardzo uroczego świata. A szkoda, bo gra prezentuje się na wszelakich filmach, screenach i w recenzjach całkiem okazale. Niestety, ja jako biedny chłopczyk z polskiej wsi, do której dojechanie PKS’em to nie lada problem, nie mogłem sobie nigdy pozwolić na opłacanie i tak niezbyt wygórowanego jak na polskie warunki abonamentu. Jednak nic straconego… Święta to czas cudów, gdzie nawet nauczyciele tudzież szefostwo przemawia ludzkim głosem. Nie inaczej jest z wydawcami gier.  W Norwegii musiało ostro zawiać chłodnym wiaterkiem, bo Funcom wyszedł z niezwykle interesującą propozycją… Mianowicie ojcowie Age of Conan dają nam (Uwaga!) nieograniczony czas zabawy ze swoim najwspanialszym dzieckiem i to całkowicie za darmo. Jak dla mnie jest to atrakcyjniejsza oferta niż zaproponowanie siedmiodniowego triala, po którym pozostaje tylko wykupienie abonamentu albo zamknięcie się w kokonie własnych frustracji i tłuczenie głową w ścianę z powodu braku funduszy na jego opłacenie. Rzecz jasna konto, które otrzymamy ma pewne ograniczenia. O tym jednak tu. Czy to wszystko wystarczy aby przyciągnąć graczy, dla których taki World of Warcraft to Jezus, Allach i Budda w jednej osobie? Zobaczymy… Ja się dałem nakłonić i właśnie pobieram pliki ze strony przez menadżera. :]

17
Gru
09

Clash of the Titans – Czy będzie warto pójść do kina?

Pozwolę sobie odpowiedzieć na pytanie zawarte w nagłówku… Sądząc po zwiastunach – będzie warto i to naprawdę. Nie każdy lubuje się w soczystych efektach specjalnych wypełniających połowę filmu jednak ja do grupy tych osób nie należę. Miło będzie popatrzeć na te wszystkie mityczne stwory odtworzone za sprawą filmowej techniki. Mam nadzieję, że będą się one prezentować przez cały film równie dobrze co na zwiastunach. Do tego zacieram ręce parząc na listę aktorów, którzy wystąpią w owym widowisku… Po pierwsze wielki duet z Listy Schindlera – Liam Neeson i Ralph Fiennes… Tutaj panowie wcielający się kolejno w Zeusa i Hadesa. Do tego Sam Worthington, który z filmu na film staje się coraz bardziej znany i rośnie na prawdziwego gwiazdora Hollywood . Wszakże ma za sobą ostro rozreklamowanego, a nawet przereklamowanego Terminatora, a dużymi krokami zbliża się również niezwykle interesujący Avatar z nim w roli głównej. Oby film okazał się wydarzeniem na miarę Władcy Pierścieni – tego mu życzę.

Czyż utwór w trailerze nie jest słodki?